Nagrodzona praca: Wakacje z Mikołajkiem

Nagrodzona praca: Wakacje z Mikołajkiem


Oto pierwsza z prac nagrodzonych w ramach naszego wakacyjnego konkursu „Wakacje z literackim przyjacielem”. Autorzy, Pani Ewa Kabańska i jej syn, Michał, wykazali się nie tylko świetną znajomością ulubionej lektury, ale również poczuciem humoru oraz umiejętnym oddaniem charakteru bohaterów.

A dlaczego ich wybór padł akurat na Mikołajka? Jak napisała Pani Ewa: Od jakiegoś już czasu kompanem naszych dni (nie tylko wakacyjnych) jest stworzony przez Rene Goscinny i Jean-Jacques Sempe – Mikołajek, razem ze swoją bandą przyjaciół 🙂 Są zdecydowanymi faworytami wśród literackich bohaterów dla mojego sześcioletniego syna – Michała. Dlatego też nie było problemu, by wymyślić wspólne z nimi wakacyjne przygody.

Wakacje z Mikołajkiem
Cześć Kacper,

Jak Ci mijają wakacje? Co prawda, dopiero się zaczęły, a ja – wstyd się przyznać – już trochę tęsknię za szkołą i kolegami. Ale nic to. Nie mogłem doczekać się, żeby opowiedzieć ci, co mnie spotkało, postanowiłem więc napisać do Ciebie list.

Zgadnij, z kim spędzam wakacje? Strzelasz, że z mamą, tatą i bratem?

Masz rację – właśnie z nimi, ale…nie tylko. Mój brat jest wprawdzie słodki, fantastyczny, najlepszy – no ale co w końcu ciekawego można robić z niemowlakiem? Tym razem postanowiłem, że nie poddam się nudzie i zabrałem na wakacje Mikołajka i jego paczkę!

Ależ jest wesoło! Nie uwierzysz, co nas spotkało?!?

Jak zwykle nad morzem, rano poszliśmy na plażę. A tam? Morze… parawanów – jak okiem sięgnąć – wszędzie kolorowe: pstrokate i pasiaste. Z trudem przecisnęliśmy się do wody, by upewnić się, czy jakimś dziwnym trafem nie znaleźliśmy się na arabskim kolorowym targowisku. Morze było na swoim miejscu. Razem z chłopakami od razu daliśmy nura w fale (oczywiście, oprócz Alcesta, który opychał się właśnie gofrem z bitą śmietaną i polewą czekoladową). Natychmiast przekonałem się zupełnie, że to nie Afryka. Dziwnie zimny był ten Bałtyk. Nie zraziło nas to wprawdzie, skakaliśmy na fale, odbijaliśmy w wodzie wielką piłkę plażową, którą zabrał na plażę Gotfryd (jego tata jest bardzo bogaty i kupuje mu wszystko, co Gotfryd chce), ganialiśmy się. Upadłem przy tym, napiłem się słonej morskiej wody i ochlapałem Euzebiusza, który jest bardzo silny i który od razu zapytał, czy chcę dostać fangę w nos. Nie chciałem. Było bardzo śmiesznie, no ale powiedz, ile czasu można siedzieć w zimnej wodzie? Mikołaj zaproponował, byśmy założyli obóz – taki ze śpiworami i miejscem na ognisko. To był bardzo dobry pomysł, z wyjątkiem tych śpiworów, bo przecież w dzień na plaży było gorąco, a rodzice i tak nie zgodziliby się, bym nocował nad wodą. Co do ogniska natomiast – super! Chłopaki poszli do pobliskiego lasu nazbierać patyków na urządzenie ogniska, a ja z Mikołajem zbieraliśmy na plaży kamienie do obłożenia paleniska. Znaleźliśmy cztery, bardzo fajne. Zacząłem kopać dół, by ogień z ogniska nie rozprzestrzenił się (możliwe, że kopałem odrobinę zbyt głęboko) i… wykopałem butelkę. Ale nie taką po piwie i coca coli, tylko taką butelkę z kartką w środku. Gdy chłopaki wrócili, wydłubaliśmy ją patykiem ze środka. Na początku chcieliśmy tę butelkę rozbić, ale Mikołajek powiedział, że szkłem można się skaleczyć i że to w ogóle bardzo fajna butelka. Miał rację – to była bardzo fajna butelka. W życiu nie zgadniesz, co to była za kartka? Mapa! Taka z zaznaczonym na czerwono X. Chłopaki stwierdzili, że to pewnie mapa skarbów, na przykład: kufer słodkości (to pomysł Alcesta), worek złota lub skrzynia pełna zabawek. No i postanowiliśmy ten skarb odszukać. No bo co w końcu, kurczę blade (tak ciągle powtarza Mikołaj) – będzie nam się taka fajna mapa marnować? Na mapie były cyfry – od razu stwierdziliśmy, że to muszą być kroki, bo kto by na plażę chodził z linijką i odmierzał centymetry? Przy każdej z cyfr były litery. Na początku było Ł. Zastanawialiśmy się długo, co ono może oznaczać. Gotfryd powiedział, że to na pewno znaczy, że mapę narysowali jacyś łotrzy, ale Euzebiusz dał mu fangę w nos, bo pomysł z łotrami nie bardzo mu się spodobał. Alcest był zdania, że szukanie skarbu należy zacząć od zjedzenia łazanek – ale na widok miny Euzebiusza zrezygnował z tego pomysłu dość szybko (pewnie dlatego, że jadł właśnie loda i nie chciał by podczas bójki spadł mu na piasek – Alcest woli rozmawiać niż się bić, bo zwykle trzyma w ręce jakieś jedzenie). Mikołaj był zdania, że musimy w okolicy poszukać czegoś, co przypomina literę Ł. Nawet Euzebiuszowi pomysł wydał się na tyle dobry, że nie groził mu fangą w nos. Postanowiliśmy więc rozejrzeć się po okolicy. Znaleźliśmy drzewo, którego odłamany konar mógł przypominać ukośną kreskę z wielkiego ł. Poszliśmy więc tym tropem. Kolejną literą było D. Odmierzyliśmy więc w stronę morza 24 kroki i zaczęliśmy się rozglądać. Znaleźliśmy wielkie D na jednym z plażowych parasoli. Liczyliśmy zatem dalej – 12 kroków, tu powinno znajdować się kolejne z mapy U. I wiesz co? Rzeczywiście – wielkie U było na budce ratownika! Już tylko 8 kroków na zachód i wielki czerwony X … okazał się plamą z polewy truskawkowej, którą miał na lodach i rękach Alcest – a to on pierwszy oglądał mapę! Nasza mapa skarbów okazała się spisem łodzi rybackich w miejscowościach nadbrzeżnych: Łazy 24, Dąbkowice 12, Unieście 8. Co prawda nie znaleźliśmy skarbu, ale zabawa była wspaniała!

Innego dnia, rodzice postanowili, że zwiedzimy latarnię morską, która znajduje się w okolicy, w Gąskach. Oczywiście zabrałem tam też Mikołajka i jego kumpli. Kiedy już wdrapaliśmy się na milion niewygodnych kręconych schodów, zobaczyliśmy, że nie ma z nami Alcesta. Gotfryd zasugerował, że skoro Alcest jest najgrubszy z nas wszystkich, porwał go duch latarni, żeby go zjeść. Nie wierzę w duchy, ale zrobiło mi się nieco niewyraźnie, zwłaszcza gdy usłyszałem dziwne mlaskające odgłosy. Postanowiliśmy za wszelką cenę uratować kolegę (choć nigdy nie dzieli się smakołykami, mówiąc, że dla siebie ma za mało) i czym prędzej rozdzieliliśmy się w poszukiwawczej akcji ratunkowej. Gotfryd z Euzebiuszem ruszyli w dół, a ja z Mikołajem zaglądaliśmy do każdego zakamarka na piętrze. Trochę to nie było mądre, bo w każdym zakamarku Alcest z pewnością by się nie zmieścił (zwłaszcza z tym kilogramem brzoskwiń i połówką arbuza, które zabrał jako prowiant na wyprawę). Śladami Euzebiusza i Gotfryda ruszyliśmy więc w drogę powrotną po tych samych schodkach. Mikołaj poślizgnął się na pestce brzoskwini i nieomal zjechał ze schodów na pupie. Strasznie to było zabawne! Znalazłszy się na dole stwierdziliśmy, że nie tylko nie udało nam się znaleźć Alcesta, ale zgubiliśmy też Gotfryda i Euzebiusza! Czyżby duch latarni nie odpuszczał? Nagle coś uderzyło mnie w głowę. Auć! Okazało się, że to nie kto inny, tylko Alcest w towarzystwie innych chłopaków siedzi na balkoniku widokowym latarni, objada się owocami i rzuca pestkami. I to był nasz duch – z mlaszczącymi odgłosami 🙂
Mikołajek i jego kumple są teraz też moją paczką. Po wakacjach chętnie Ci ich wszystkich przedstawię. Mówię Ci, jacy oni są niesamowicie zabawni!

O innych przygodach opowiem Ci przy okazji, bo Mikołajek z chłopakami już mnie wołają. Dziś idziemy nurkować!

Przesyłam Ci gorące pozdrowienia z nad morza,

Michał

Autorzy: Ewa Kabańska i Michał Kabański

Wybrana nagroda:

Pakiet VI: 4 książki ufundowane przez Wydawnictwo Literatura: „Jeden Michał, sto kłopotów”, „Jowanka”, „Syn złodziejki”, „Willa trzech łotrów”

            

Wy również macie ochotę spędzić wakacje z literackimi przyjaciółmi i wygrać pakiet książek? Zapoznajcie się z zasadami konkursu.

Wakacje z literackim przyjacielem. Zasady konkursu

Czyż wakacje nie są najradośniejszym okresem roku?! Niestety, nie dla wszystkich. Są tacy, którzy właśnie te letnie miesiące spędzają zwykle na zakurzonych półkach, osamotnieni, zamknięci we wciąż tych samych historiach. Chcecie im pomóc? Zabierzcie bohaterów literackich na wakacje! Jak to zrobić? Wystarczy wybrać swojego ulubieńca i… uruchomić wyobraźnię. Jakby to było, gdyby w rodzinnym wyjeździeWięcej oWakacje z literackim przyjacielem. Zasady konkursu[…]

8 komentarzy

Zachęcamy także do lektury pozostałych nagrodzonych prac:

Nagrodzona praca: Wakacje z Kaczką Dziwaczką

Zaskoczyli nas – naprawdę. Jak wielu innych, my też dałyśmy się wywieść w pole i od lat dziecinnych wierzyłyśmy, że choć pomysłowa i oryginalna, skończyła marnie. A tu taka niespodzianka! Jej zabawne i zdumiewające przygody wciąż trwają! Przekonała się o tym siedmioletnia Alicja, która spędziła wakacje z… Kaczką Dziwaczką. Relacja ze wspólnie spędzonego czasu, stworzonaWięcej oNagrodzona praca: Wakacje z Kaczką Dziwaczką[…]

2 komentarze

Nagrodzona praca: Jak poznałem Małą Mi i Włóczykija

Oni to mają wakacje! Pierwszy tydzień spędzili na kempingu z Małym Księciem, a w drugim? Łowili ryby z bohaterami Muminków, słuchali gry Włóczykija, pletli wianki z Małą Mi i zobaczyli, jak można pokonać jenoty! Tym razem na swoje wakacje z literackim przyjacielem zaprasza Mikuła Team.   Jak poznałem Małą Mi i Włóczykija Drogi Bartku, piszę do Ciebie ponieważ jestemWięcej oNagrodzona praca: Jak poznałem Małą Mi i Włóczykija[…]

2 komentarze

Oraz do udziału w naszym drugim konkursie:

Ulubione. Wakacyjne lektury – zasady konkursu

Są takie książki, o których trudno nie mówić. Po prostu nie zasługują na samotne leżenie na półkach! Lektury, które inspirują – do przemyśleń, rozmów, a przede wszystkim – działania. Przeczytałeś taką książkę podczas tegorocznych wakacji? Jeśli tak, koniecznie się nią podziel! Stwórz do niej swoją własną ilustrację, weź udział w konkursie i wygraj… kolejną książkę!Więcej oUlubione. Wakacyjne lektury – zasady konkursu[…]

1 komentarz

Nie znacie jeszcze Mikołajka i jego kumpli? Czas to zmienić:

3 thoughts on “Nagrodzona praca: Wakacje z Mikołajkiem”

  1. Pełen humoru i akcji tekst. Można sobie bardzo łatwo wyobrazić, że Mikołajek jest kumplem każdego z nas. Zwłaszcza dorośli – mogą poczuć się znów jak psotne dzieci, wciągnięte w wir wciągającej narracji fantastycznych przygód 🙂 Popieram!

  2. Pełen humoru i zwrotów akcji tekst. Można sobie wyobrazić że Mikołajek jest kompanem szalonych przygód każdego z nas.

  3. Świetnie napisane! W zasadzie mógłby to być kolejny rozdział prawdziwego „Mikołajka”. Najbardziej podobają mi się odniesienia do otaczającej autorów rzeczywistości, a porównanie plaży do arabskiego targowiska to strzał w dziesiątkę. Już zawsze będę tak myślała o nadbałtyckich plażach 😃. Dziękuję za nowy punkt widzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *