Lichotek i czarnoKsiężnik

Autor: Ian Ogilvy
Ilustrator: Chris Mould
Tłumacz: Paweł Łopatka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Miejsce i rok wydania: Kraków 2015
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-08-05504-5

Pod lupą

Sposób na czarnoKsiężnika

Zdalnie sterowane pociągi. Maleńkie, kolorowe wagoniki. Dymiące lokomotywy. Dowolnie łączone tory. Do tego malutkie domki, drzewka, ludziki…

Kto nie chciałby się pobawić taką kolejką?

Ale znaleźć się w jej środku? To już nie jest takie zabawne – stać się małym człowieczkiem w plastikowym świecie. W dodatku uwięzionym, bez jakiejkolwiek możliwości wyjścia…

W ten właśnie sposób Ian Ogilvy, brytyjski aktor, zmienia popularną od dziesiątków lat dziecięcą zabawkę w miejsce sssssstrasznej przygody. Bardzo wydatnie pomaga mu w tym Bazyli Deptacz – ponury, przeraźliwie ssssyczący czarnoksiężnik jednym chuchnięciem przemieniający wszystkich irytujących go ludzi (czyli właściwie każdego napotkanego człowieka) w postać wielkości… Calineczki. W końcu – co przecież musiało się stać! – taki los spotyka też Lichotka, dziesięcio i pół-letniego chłopca, pozostającego pod prawną opieką Deptacza.

I to właśnie staje się początkiem końca Bazylego.

Bo Lichotek jest nie tylko bystry, odważny i skory do pomocy, ale ma też dużo szczęścia (w tym wypadku jego szczęście przybiera smak i kształt… marchewek). Dzięki temu ten mały, chudy i kościcisty, a do tego zazwyczaj głodny jak najgłodniejszy wilk chłopiec odnajduje i „ożywia” innych więźniów kolejki. Powstaje całkiem spora drużyna charakterystycznych, barwnych postaci, która… No właśnie – czy znajdzie sposób na Bazylego i jego czary?

Słowo „czary” od razu włącza czerwone światełko w głowach niektórych dorosłych. Bardzo prawdopodobne, że pojawiający się w książce motyw magii – tak jak w przypadku osławionego Harry’ego – przyniesie serii opowieści o Lichotku wielu przeciwników. Podobnie jak oddziałujące na wyobraźnię naprawdę czarne charaktery: nielitościwy, posiadający wielką moc czarnoKsiężnik, ogromny nietoperz z orlimi szponami albo pięciokrotnie większy od bohaterów karaluch. Z pewnością są odrażający, ale czy nie przypominają innych (prezentowanych nawet najmłodszym dzieciom!) postaci? Baba Jaga, która chce zjeść Jasia, wilk, pożerający Czerwonego Kapturka i jego babcię (oraz siedem koźlątek), a z bardziej współczesnych – Gargamel (z wyglądu trochę podobny do Deptacza) czy polujący na Gumisie Książe Ightorn… Bez wątpienia bajki budzące strach, a także przesycone magią przyciągają dzieci. Warto jednak wyszukiwać takich, w których ostatecznie triumfuje dobro.

A tak jest z pewnością w przypadku Lichotka i czarnoKsiężnika. Podział na dobrych i złych widać tu już od pierwszych stron, a choć ci pierwsi przez długi czas są słabsi i ciemiężeni, ostatecznie – dzięki współpracy, wzajemnej pomocy, gotowości do poświęcenia (a nie magii!) – odnoszą zdecydowany triumf.

Trzeba przyznać, że niebanalny, wręcz fascynujący pomysł Iana Ogilvy, by akcję całej powieści umieścić w jednym miejscu – na makiecie kolejki – został umiejętnie zrealizowany, dzięki czemu książka jest nie tylko oryginalna, ale i wciągająca. Dbałość o szczegóły, a być może także aktorskie doświadczenie autora, sprawiają, że poszczególne postacie i obrazowe sceny z łatwością zapadają w pamięć. Lektura Lichotka ma spore szanse, by przypaść czytelnikom do gustu. Tyle, że może lepiej, by byli oni przynajmniej rok czy dwa starsi od samego bohatera.

Karolina Mucha

Opinie

Na razie nie ma opinii o książce.

Napisz pierwszą opinię o “Lichotek i czarnoKsiężnik”

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mogą cię również zainteresować…