Wiłka – smocza dziewczynka

Wiłka – smocza dziewczynka


Ilość książek, w których dzieci wydają się dojrzalsze od rodziców i rozwiązują ich problemy trochę mnie przeraża. (A może tylko ja się ostatnio na takie ciągle natykam?) Czyżby to miało sugerować, że my dorośli, słabo sobie radzimy? Czy to po prostu modny temat? Tak czy inaczej Wiłka smocza dziewczynka to kolejna już w moich rękach pozycja, w której role są jakby odwrócone, a dzieci stają się motorem zmian na lepsze w życiu dorosłych.

Mama Poli i Bułeczki leży w szpitalu, tata często wyjeżdża (kiepska sytuacja materialna sprawia, że musi całkowicie poświęcić się pracy) i większość obowiązków spada na starszą córkę. Czy jednak 10-latka, nawet odpowiedzialna, nie ma prawa być po prostu dzieckiem?
Z kolei tytułowa bohaterka zmaga się z apodyktyczną matką, która pragnie by Wiłka realizowała jej niespełnione marzenia. Nie licząc się z uczuciami córki izoluje ją od świata.

 

Ojcem Wiłki jest człowiek, natomiast matką – tajemnicza istota posiadająca wiele cech … smoczycy. Odrzucona przez swój lud mieszka co prawda wśród ludzi, ale pogardza ich sposobem życia, swemu mężowi uniemożliwia kontakty z córką. I choć w złości potrafi palcami krzesać ogień, bardzo przypomina jedną z tych współczesnych kobiet, które twierdząc, że działają dla dobra dziecka – krzywdzą je.
Ciężko jest nie denerwować się czytając o wyczynach „smoczycy”, nawet jeśli widzimy, że wynikają one z nieszczęścia, jakie ją spotkało. Szczerze mówiąc – autorka chyba po prostu opisała zachowanie paru swoich znajomych rysując coś w rodzaju karykatury nadambitnej, apodyktycznej matki i dorzucając kilka fantastycznych elementów dla lepszego efektu.

 

 

Co ciekawe, mimo, że Wiłka faktycznie jest trochę inna, Poli i Bułeczce zupełnie to nie przeszkadza. Dzieci nie dostrzegają – tak jak większość nas, dorosłych – w rówieśnikach odmiennego wyglądu czy statusu materialnego – dopóki uczynni dorośli im tego nie uświadomią, pokazując z kim wg nich mogą się zadawać. Wyolbrzymiają różnice między ludźmi i wskazują na nie jako na coś, co uniemożliwia porozumienie. A przecież inność nie musi nam zagrażać – może otwierać nowe światy.

Jak widzicie problemy poruszone w książce odzwierciedlają te występujące w naszej rzeczywistości (chociaż mogą wydawać się marginalne – na pewno są bardzo bolące dla tych, których dotyczą). Dzięki temu może pomogą młodemu czytelnikowi jakoś zmierzyć się z własnym kłopotem? Zwłaszcza, że autorka ma niezwykły dar wnikania w emocje dzieci i przedstawia poruszane kwestie z ich punktu widzenia.

 

Ilustracje Katarzyny Bukiert – zachwycające!

Mogą Cię również zainteresować:

 

Rwący nurt dorastania

Małe źródełko. Czyste. Niewinne. Nieskalane. Gdy kończy swój bieg, staje się częścią morza. Ogromnego. Głębokiego. Trudnego do objęcia wzrokiem. A po drodze?

0 komentarzy

Duszan – opowieść o Zmianie

„Nazywam się Duszan. Jeśli czytasz te słowa, to znaczy, że otworzyłeś Kapsułę Czasu, którą zakopaliśmy razem z moim bratem Jankiem pod kasztanem, tuż za miodowym domem mojej babci. To mój pamiętnik.” Duszan i Janek przyjeżdżają na wakacje do babci mieszkającej na wsi. Nic tutaj nie przypomina ich normalnego życia w mieście. Umiejętności tak dotąd cenneWięcej oDuszan – opowieść o Zmianie[…]

0 komentarzy

Ocalić brata. Odnaleźć siebie

Jak odmienić pełne goryczy i złości serce? Co zrobić, by młodzieńczy bunt i brawura zostały zastąpione przez odpowiedzialność, braterstwo, szlachetność? W swej baśniowej, prasłowiańskiej opowieści Emilia Kiereś wskazuje rozwiązanie – jedną z możliwych dróg. Ale nie jest to szlak krótki czy prosty. Prowadzi przez samotność. Poczucie bezradności. Zniewolenie. Wyrzuty sumienia. Tak jak droga jednego zWięcej oOcalić brata. Odnaleźć siebie[…]

0 komentarzy

Synu, mój synu

Opowieść o szukaniu w sobie odwagi i o wielkiej przyjaźni. O poświęceniu swojego komfortu dla większej sprawy. O tym, że w walce ze złem potrzebna jest współpraca, ale też ktoś, kto potrafi pełnić rolę przywódczą, motywować do działania pozostałych. O dorastaniu i braniu na siebie odpowiedzialności za innych.

0 komentarzy

O wielkiej mocy muzyki

Ubogaca naszą codzienność. Dostarcza moc wzruszeń i doznań. Utrwala wspomnienia pięknych chwil. Czy może także zmieniać nasze życie? Jak najbardziej – udowadnia to Anna Czerwińska-Rydel w swojej opowieści o sympatycznej, ale odrobinę nieszczęśliwej Matyldzie.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *