Nagrodzona praca: Niestraszna przygoda

Nagrodzona praca: Niestraszna przygoda


Czterech braci. O różnych temperamentach, charakterach, uzdolnieniach. Do tego doskonale koordynująca życie rodzinne mama, zapracowany tata i słusznych rozmiarów pies. Bez dwóch zdań: autorzy pracy sami mogliby stać się bohaterami literackimi. A właściwie… zostali nimi! Trochę dzięki Karmelowi (bo trzeba z nim chodzić na spacery), trochę dzięki łagodnemu Gustawowi, a najbardziej – za sprawą pracy, którą napisali.

Nie straszne Wam duchy? Poczytajcie o Gustawie!

Trochę się ich boicie? Poczytajcie tym bardziej!

 

Niestraszna przygoda

Zawada, 18.08.2017 r.

Cześć Bartek,

Mam nadzieję, że fajnie się bawiłeś na Chorwacji. Ja ostatnie dwa tygodnie spędziłem w domu.
Chciałbym Ci opowiedzieć, co mi się przydarzyło.

Jak wiesz, mamy psa, którym się zajmuję. Chociaż ma dużo miejsca do biegania, trzeba wyprowadzać go na spacery. Od poprzedniego poniedziałku mogę to robić sam, bez rodziców! Mama uznała, że Karmel nauczył się już chodzić na smyczy i poradzę sobie sam. Wychodzę więc z nim rano i wieczór, najczęściej do pobliskiego lasku.

W zeszłą środę postanowiliśmy razem z moimi braćmi, że wybierzemy się na dłuższy spacer. Zabraliśmy ze sobą drożdżówki, wodę i – na wszelki wypadek – latarkę, bo nigdy nie wiadomo, co może się człowiekowi przydać. Na pewno zauważyłeś, że naprzeciwko naszego domu jest ogromne pole kukurydzy, a za nim las. Tam właśnie poszliśmy. Aby nie tracić czasu na szukanie ścieżki, postanowiliśmy przejść przez kukurydzę na wprost. Była to ciekawa przygoda, zwłaszcza, że po drodze trochę popadało, a moi najmłodsi bracia bali się, że ta kukurydza się nigdy nie skończy. Kacper zaczął nawet wołać, żeby przyjechał już traktor i skosił kukurydzę. Jednak jakoś udało się nam z Karolem go uspokoić. Na szczęście mama nie zauważyła tego drobnego deszczu, bo akurat zajmowała się praniem i sprzątaniem.
Kiedy po dość długim czasie wyszliśmy w końcu z kukurydzy, miałem wrażenie, że las wygląda jakoś inaczej niż zapamiętałem go, jak byliśmy tam wcześniej. Postanowiliśmy przejść jeszcze kawałek i zrobić sobie przerwę na jedzenie. Minęliśmy wąwóz i małą polankę z przaśnikiem i nagle ujrzeliśmy starą, zniszczoną wieżę. Wyglądała jak fragment jakiegoś zamku. Kiedy podeszliśmy bliżej, zobaczyliśmy czarnego kota. Na szczęście Karmel jest bardzo przyjaźnie nastawiony do innych zwierząt.

Nagle kot zniknął w wieży. Poszliśmy za nim. Wyszliśmy po kamiennych schodach. Co dziwne, w środku wcale nie było brudno ani ciemno. Na piętrze znajdował się ładny pokoik, z kolorowymi zasłonkami, stołem i fotelem. A na fotelu siedział… różowy… mały… duch!!! „AAaaaaa!” – krzyknęliśmy. „AAAaaa…!” – krzyknął duch. Wtedy Maksio powiedział, że przecież to nie może być duch, bo duchy nie istnieją. „To co to jest? – zapytaliśmy. Różowy stworek przemówił: „Jestem Gustaw, niestraszny duch. A Wy?” Nie pozostało nam nic innego jak się przedstawić. Potem zapytaliśmy Gustawa, dlaczego jest „niestrasznym duchem”. Wyjaśnił nam, że nie potrafił nauczyć się straszyć i za karę odesłano go ze szkoły duchów do tej wieży, w której spotkał kota Miauczusia. Zaprzyjaźnił się z nim i urządzili sobie mieszkanko. Czasami wieczorami przylatują do nich inne małe duszki, ale zachowują się bardzo grzecznie.

Cała historia wydawała się nam niesamowita. Duszek poczęstował nas ciasteczkami z borówkami, a potem bawiliśmy się razem w chowanego, co było bardzo śmieszne, bo przecież duchy umieją przechodzić przez ściany i stawać się niewidzialne. Gustaw opowiedział nam też różne zabawne historie o duchach. Nawet mój najmłodszy brat się nie bał. Bardzo nam się podobało u duszka i obiecaliśmy, że jeszcze go odwiedzimy. Tymczasem musieliśmy już wracać do domu, żeby mama się o nas nie martwiła. Duszek wyjaśnił nam, że wcześniej trochę zboczyliśmy z drogi, ale Miauczuś nas odprowadzi. W drodze powrotnej przejście przez kukurydzę nie wydawało się już ani takie długie, ani straszne.

Zastanawialiśmy się, czy opowiedzieć komuś o tej przygodzie, ale doszliśmy do wniosku, że dorośli i tak nam nie uwierzą.

Po kilku dniach znowu mogliśmy się udać na dłuższy spacer. Zabraliśmy ze sobą jedzenie i picie i ruszyliśmy przez kukurydzę. Oczywiście mieliśmy nadzieję, że i tym razem trafimy do Gustawa. Na szczęście Karmel pamiętał drogę! Duszek i Miauczuś przywitali nas bardzo serdecznie i poczęstowali pysznymi ciasteczkami (tym razem malinowymi).
Potem Gustaw opowiedział nam o nocnej wizycie innych duszków. Okazało się, że nie chciały już straszyć – wołałyby zaprzyjaźnić się z dziećmi (pomysł ten przyszedł im do głowy, kiedy Gustaw opowiedział im o spotkaniu z nami). Duszki bały się tylko, że propozycja, aby nie straszyły, a pomagały dzieciom pokonać strach, nie spodoba się starszym duchom.

Razem z Gustawem zastanawialiśmy się, jak pomóc duszkom. Mogliśmy pójść i porozmawiać z duchami, ale przyznam, że trochę baliśmy się. Duszek ostrzegał, że one potrafią naprawdę porządnie straszyć. W końcu wpadliśmy na pomysł! I prawie natychmiast przystąpiliśmy do działania! W wieży duszka było dużo starych materiałów. Zebraliśmy je i zaczęliśmy zszywać – dobra, przyznaję, zszywali głównie Gustaw i Karol, a Maksio, Kacper i Miauczuś szukali gałęzi i kamyków. A ja? Hm… ktoś przecież musiał dowodzić całą akcją, prawda? Wspólna i zgodna praca szybko przyniosła pożądany efekt. Ale by się przekonać, czy nasz plan odniesie sukces, musieliśmy poczekać do następnego spotkania. Teraz wszystko było już w rękach duszków.

Niestety, przez następne trzy dni cały czas padało i to tak mocno, że nie było mowy o spacerze. Wszyscy byliśmy bardzo ciekawi, jak poszło naszym przyjaciołom i czy pomysł wypalił. Rodzice też już nie mogli z nami wytrzymać, zwłaszcza, że co chwilę patrzyliśmy, czy nadal pada i kazaliśmy im ciągle sprawdzać prognozę pogody. Kiedy czwartego dnia obudziliśmy się i zobaczyliśmy, że świeci słońce, szybko zebraliśmy się na spacer. Co prawda mama nie wypuściła nas bez śniadania, ale zjedliśmy je w ekspresowym tempie.

Kiedy w końcu dotarliśmy do wieży, nieco się przeraziliśmy. Wokół wieży siedziało, tańczyło, chodziło mnóstwo duchów… I to nie tylko takich małych jak Gustaw, ale także wielkich i przerażających! Nim zdążyliśmy uciec obok nas zjawił się Gustaw. „Udało się! – zawołał.- Duchy nie będą już nikogo straszyć!” Potem opowiedział nam, jak udali się z duszkami do starszych duchów. Nałożyli na siebie materiały, które ostatnio razem zszywaliśmy, doczepili gałęzie, które wyglądały jak rogi strasznego stwora i zaczęli uderzać gałązkami i kamieniami. Narobili takiego hałasu, a materiałowy stwór wyglądał tak przerażająco, że dorosłe duchy wyleciały ze swoich domków z okropnym krzykiem. I wreszcie zrozumiały, jak czuje się ktoś, kto został przestraszony. Małe duszki wyjaśniły im, że lepszym sposobem od straszenia jest zaprzyjaźnienie się z ludźmi i zwierzętami. A po takim pokazie, dorosłe duchy nie protestowały. Przyznały, że nigdy wcześniej nie zastanawiały się nad tym, jak czuje się ktoś przestraszony. Okazało się też, że wiele duchów było już zmęczonych straszeniem i chętnie zrezygnowało z tego zajęcia. A teraz już czwarty dzień świętują. I czekali na nas, aby nam podziękować!

Bardzo się ucieszyliśmy. Wszystkie duchy były miłe, uśmiechnięte i radosne. A jak zaczęły tańczyć, to tak się śmialiśmy, że aż nas brzuchy rozbolały. Większość z nich tańczyła przecież pierwszy raz w życiu! W końcu zrobiło się późno i musieliśmy wracać do domu. Trochę było nam smutno, ponieważ Gustaw postanowił wrócić do swojej rodziny i opuszczał starą wieżę. Jednak, wiadomo, najważniejsze było to, że duchy nie będą już nikogo straszyć. A może kiedyś jeszcze spotkamy Gustawa lub jakiegoś innego duszka?

Więc pamiętaj: jak zobaczysz kiedyś ducha, nie musisz się bać. A jakby jednak było Ci ciężko, poproś ducha, aby zaczął tańczyć. Gwarantuję, że wtedy szybko zapomnisz o strachu. Tylko uważaj – nie można wtedy przestać się śmiać!

Z niecierpliwością czekam na Twoje odwiedziny.

Pozdrawiam Cię serdecznie,
Do zobaczenia!
Miłosz

Autorzy: Sylwia, Miłosz, Karol, Maksio, Kacper

Nagroda: Pakiet II – 5 książek ufundowanych przez Wydawnictwo Jedność

    

            

 

Zachęcamy także do lektury pozostałych nagrodzonych prac:

Nagrodzona praca: Wakacje z Pippi

Obecnie Emilka ma 5,5 roku i kocha książki – napisał jej Tata, Paweł Leleń. Co więcej, Emilka ma też dość sprecyzowany gust literacki – preferuje twórczość Astrid Lindgren. Dzięki wspaniałym Rodzicom na początku wakacji spędziła kilka dni w Bullerbyn, a pod koniec lipca zaprosiła do siebie Pippi Pończoszankę! W dodatku zapewniła jej nie tylko gościnę,Więcej oNagrodzona praca: Wakacje z Pippi[…]

0 komentarzy

Nagrodzona praca: Wakacje z Kaczką Dziwaczką

Zaskoczyli nas – naprawdę. Jak wielu innych, my też dałyśmy się wywieść w pole i od lat dziecinnych wierzyłyśmy, że choć pomysłowa i oryginalna, skończyła marnie. A tu taka niespodzianka! Jej zabawne i zdumiewające przygody wciąż trwają! Przekonała się o tym siedmioletnia Alicja, która spędziła wakacje z… Kaczką Dziwaczką. Relacja ze wspólnie spędzonego czasu, stworzonaWięcej oNagrodzona praca: Wakacje z Kaczką Dziwaczką[…]

2 komentarze

Nagrodzona praca: Wakacje z Mikołajkiem

Oto pierwsza z prac nagrodzonych w ramach naszego wakacyjnego konkursu „Wakacje z literackim przyjacielem”. Autorzy, Pani Ewa Kabańska i jej syn, Michał, wykazali się nie tylko świetną znajomością ulubionej lektury, ale również poczuciem humoru oraz umiejętnym oddaniem charakteru bohaterów. A dlaczego ich wybór padł akurat na Mikołajka? Jak napisała Pani Ewa: Od jakiegoś już czasu kompanemWięcej oNagrodzona praca: Wakacje z Mikołajkiem[…]

3 komentarze

Oraz do udziału w naszym drugim konkursie:

Ulubione. Wakacyjne lektury – zasady konkursu

Są takie książki, o których trudno nie mówić. Po prostu nie zasługują na samotne leżenie na półkach! Lektury, które inspirują – do przemyśleń, rozmów, a przede wszystkim – działania. Przeczytałeś taką książkę podczas tegorocznych wakacji? Jeśli tak, koniecznie się nią podziel! Stwórz do niej swoją własną ilustrację, weź udział w konkursie i wygraj… kolejną książkę!Więcej oUlubione. Wakacyjne lektury – zasady konkursu[…]

1 komentarz

Czy i Wy macie ochotę na spotkanie z Gustawem? Koniecznie go odwiedźcie!

2 thoughts on “Nagrodzona praca: Niestraszna przygoda”

  1. Świetna praca. Ubolewam, że moje dzieci uparcie powtarzały, że mają urlop od pisania. Ale do kolejnego konkursu już zgłaszam trzy prace, może nawet sama coś przygotuję 😉 Pozdrawiam,

    1. To może dzieci mają za dużo pisania w roku szkolnym 😉 Czekamy zatem na 3 ilustracje wakacyjnych lektur 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *