Zagadka Króla Maseczek

Zagadka Króla Maseczek


Lubicie przygody detektywistyczne? Daniel poznał ich już tyle, że bez problemu stworzył własną, „pandemiczną” zagadkę. Oto praca wyróżniona w 3. edycji konkursu „Sposób na pandemię. Literaccy bohaterowie w czasach zarazy”, zainspirowana serią książek Zofii Staniszewskiej. 

 

Mela poszła do biblioteki odwiedzić mamę. Jednak szybko stamtąd wróciła i krzyknęła do brata: 

– Ignacy biblioteka dostała pudło maseczek i płyn dezynfekujący! Chcesz zobaczyć?

Ignacy poszedł z Melą. Kiedy doszli do biblioteki zobaczyli mamę siedzącą przy biurku z twarzą ukrytą w dłoniach. 

– Co się stało? – zapytał Ignacy. Mama powiedziała, że ktoś ukradł maseczki i płyn dezynfekujący.

– Mamo, zadzwoń po podkomisarz Klarę! – powiedziała Mela!

Podkomisarz zjawiła się po 5 minutach. Mrugnęła do bliźniaków:

– Miejcie oczy i uszy otwarte! 

– Tak jest – odpowiedzieli równocześnie Ignacy i Mela.

Mela włączyła telefon i swoją ulubioną aplikację detektywistyczną. Zapytała mamę, kto przebywał w bibliotece. Mama powiedziała, że oprócz niej jeszcze dwoje czytelników: Pan Łukasz i Pani Adela. Mama akurat wyszła do toalety. Kto mógł ukraść maseczki i właściwie po co? Mela zapisała w aplikacji:

Pan Łukasz

Pani Adela

 

Ignacy podszedł do czytającego Pana Łukasza. Nie zauważył nic podejrzanego. Natomiast Pani Adela miała plecak z rogami, jakby ktoś włożył do niego pudełko.  Opowiedział wszystko siostrze. Mela zdecydowała, że będą śledzić Panią Adelę. 

Pudło było wielkości plecaka Pani Adeli. Pani Adela zamknęła czytaną książkę, wypożyczyła ją i wyszła z biblioteki. 

– Idziemy za nią? – spytał Ignacy. 

– Oczywiście, tylko musimy uważać, żeby nas nie podejrzewała.

Wyszli przed bibliotekę i z ulgą stwierdzili, że Pani Adela nie ma auta. Zdziwiło ich natomiast, że nie poszła w stronę swojego domu, tylko w stronę lasu. Mela włączyła w telefonie notatnik i napisała:

Dziwne spostrzeżenia:

Pani Adela nie poszła do domu, tylko w stronę lasu.

Po napisaniu tej oto notatki. Zwróciła się do brata: 

–  Chyba nie będzie problemu ze śledzeniem, w lesie łatwo schowamy się za drzewami.

Poszli za Panią Adelą. Niestety, szybko zgubili jej ślad i wrócili do biblioteki. Opowiedzieli Pani podkomisarz co spostrzegli, a podkomisarz Klara pogratulowała im odkrycia. Mela postanowiła ponownie zobaczyć, co się dzieje w lesie. Ledwo wyszła z bratem z biblioteki, zobaczyła Panią Adelę. Jej plecak wydawał się pusty. 

– Gdzie ona mogła zostawić te maseczki? – zastanawiała się głośno Mela.

– I płyn dezynfekujący! – dodał Ignacy. 

– Może w lesie dostaniemy odpowiedź? – zastanawiała się głośno Mela.

W pewnym momencie zobaczyli na ścieżce maseczkę! Mela otworzyła aplikację w telefonie i dopisała do dziwnych spostrzeżeń:

Maseczka w lesie, wygląda na nieużywaną.

 

Mela i Ignacy poszli dalej w las i zobaczyli polanę, na której wznosił się wielki zamek z murami obronnymi i strażnikami w bramie!

– Biegiem po podkomisarz! – zarządziła Mela i dodała do Ignacego: zaznaczaj na drzewach drogę, a ja jeszcze dopisze w notatniku dziwne spostrzeżenia: „Zamek w środku lasu.”


Gdy dzieci biegły do biblioteki po podkomisarz Klarę zobaczyły Pana Łukasza, który szedł w stronę zamku! Mela dopisała więc do dziwnych spostrzeżeń:
Pan Łukasz idący w stronę zamku.
– Pani! Pani! Pod… podkomisarz! – wydyszała Mela. – Mamy trop! W środku lasu stoi zamek z murami obronnymi i strażnikami! A w drodze do zamku zobaczyliśmy maseczkę, wyglądała na nieużywaną. Gdy biegliśmy do Pani, zauważyliśmy Pana Łukasza, który szedł w stronę zamku!
– Dobra dzieciaki, prowadźcie do tego zamku!
Po drodze do zamku dzieci pokazały Pani komisarz maseczkę.
– Niech Pani zobaczy, wygląda na nieużywaną! Chodźmy dalej, za tymi krzakami widać już zamek!
– Dziwne, że w środku lasu jest zamek – powiedziała podkomisarz Klara. – Będziemy musieli jakoś go zbadać, ale tym zajmiemy się dopiero po obiedzie.
Na obiad Ignacy i Mela dostali ziemniaki z mięsem i surówką. Oczywiście Ignacy zjadł z apetytem, szybciej niż Mela i nie czekając na siostrę poszedł do zamku. Miał na nią zaczekać w krzakach pod zamkiem, a w międzyczasie obserwować ruchy wartowników. Nagle zauważył, że z krzaków, niecałe 2 metry od niego wychodzi Pani Adela. Niosła pudło jeszcze większe niż to, które zostało ukradzione z biblioteki. Z pudła wystawały maseczki. Ignacy tak się zapatrzył, że nie zauważył siostry, która podeszła od strony krzaków i szeptem zapytała:
– I co zobaczyłeś?
– Widziałem Panią Adelę, która wniosła do zamku jeszcze większe pudło – powiedział Ignacy.
– Dobra, to ty dalej obserwuj, kiedy Pani Adela wyjdzie będziemy dalej ją śledzić, a ja dopiszę do dziwnych spostrzeżeń to co zobaczyłeś.

Dziwne spostrzeżenia: Pani Adela niosąca pudło z maseczkami i wchodząca do zamku.

Nagle Ignacy szturchnął ją:
– Pani Adela idzie! – szepnął.
– No to idziemy za nią. Ona nie ma tego pudła, musiała je zostawić w zamku – powiedział Ignacy.
– Dobra idziemy za nią, a ja dopiszę do dziwnych spostrzeżeń.

Dziwne spostrzeżenia: Pani Adela zostawiła maseczki w zamku.
– Schowajmy się w krzakach obok tej nieużywanej maseczki! Teraz idziemy za to drzewo, teraz za tamto…
Tak doszli do końca lasu, a potem najzwyczajniej w świecie szli za nią po chodniku aż do teatru, przy którym też zobaczyli pudło z maseczkami. Pani Adela jak gdyby nigdy nic po prostu je podniosła i zawróciła w stronę lasu.
– Biegiem po podkomisarz – zarządziła Mela. Podkomisarz szła wolnym krokiem w stronę biblioteki gdy zobaczyła biegnące bliźniaki Ignacego i Melę machających rękami i krzyczących:
– Pani podkomisarz mamy złodzieja! Tego nie trzeba było powtarzać dwa razy. Podkomisarz wystartowała sprintem, a dzieci dotrzymywały jej kroku. Kiedy byli pod zamkiem strażnicy szybko zorientowali się co się dzieje i wszczęli alarm:
– Policja idzie! Kryć się!
Podkomisarz i bliźniaki weszła do sali, w której na tronie siedział Pan Łukasz, a Pani Adela właśnie oddawała kolejne pudło z maseczkami.
– Jak nas nakryliście? – Zapytał zdziwiony Pan Łukasz.
– Dziś rano ktoś zabrał z biblioteki maseczki i płyn dezynfekujący, a Pani Adela miała duży plecak, który wyglądał jakby ktoś niósł w nim pudło. Potem znaleźliśmy wasz zamek, następnie Panią Adelę, która niosła kolejne pudło w stronę lasu, więc poszliśmy za nią do zamku – Mela odczytała zapiski w aplikacji. Pan Łukasz aż otworzył oczy ze zdziwienia.
– Co? Jakim cudem? – zapytał Pan Łukasz.
– A Pan to niby kim jest, królem maseczek? – zapytał Ignacy.
– Tak, chciałem od dziecka mieć własny zamko-szpital. Pandemia koronawirusa to był idealny moment na realizacje tego marzenia. Mogę was oprowadzić po salach z łóżkami, respiratorami i innymi potrzebnymi rzeczami. Niestety zabrakło mi pieniędzy na maseczki. W Internecie więc umieściłem ogłoszenie, że przyjmę maseczki i zgłosiła się Pani Adela, która obiecała mi, że będzie te maseczki przynosić. Właśnie udało mi się zgromadzić dostateczną liczbę maseczek i jutro planowałem otworzyć szpital. Nawet droga jest już gotowa, wystarczy tylko podnieść te liany i gotowe!

– Mam też aż cztery karetki pogotowia! Jutro wielkie otwarcie zamko- szpitala!

Autor: Daniel Krzemień

Praca wyróżniona w trzeciej edycji konkursu Sposób na pandemię. Bohaterowie literaccy w czasach zarazy

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *