Klasyka nie tylko na święta

Klasyka nie tylko na święta


Prezentujemy kolejne 4 niezwykłe premiery listopadowe. Tym razem coś dla

Miłośników klasyki oraz poszukiwaczy drugiego (i trzeciego) dna

 

„Wszystkie przygody Żabka i Ropucha”

Jak opisać przygody Żabka i Ropucha? Czy recenzenckim zwyczajem poddać je szczegółowej analizie, wymieniając ich poszczególne walory? By obowiązkom stało się zadość – proszę bardzo: sympatyczni i charakterystyczni bohaterowie, krótkie, proste zdania, bardzo duża czcionka i spora ilość ilustracji zachęcają do wspólnej lektury nawet bardzo małych czytelników.

Ale tak po prawdzie – nie wiem, w czym dokładnie tkwi ich siła. Wydawca pisze, że w ciągu dwóch lat od ukazania się pierwszego tomu na naszym rynku polscy czytelnicy pokochali dwóch zielonych przyjaciół. To oczywiście hasło reklamowe, ale w tym wypadku wyjątkowo… wiarygodne. Może dlatego, że wielu z nas tęskni za piękną, szlachetną, szczerą przyjaźń? Może urzeka nas zupełnie bezpretensjonalne, nie przygniecione ciężarem racjonalizmu i logiki pojmowanie świata? Może lektura opowiastek Lobela skłania do refleksyjności i poszukiwania w nich drugiego dna, albo – wręcz przeciwnie: bycia tylko tu i teraz?

Prywatnie: my także poddałyśmy się urokowi Żabka i Ropucha – i to od pierwszego opowiadania. Od tego czasu wykorzystujemy każdą nadarzającą się okazję do wspólnej lektury, wciąż odnajdując w niej wielką radość (ja: poczytamy Żabka i Ropucha? Emilka: Żabka i Ropucha?! Tak! Hurra!!!). Dlatego doceniamy kolekcjonerskie wydanie Wszystkich przygód – dzięki niemu mamy aż 20 opowiadań w jednym tomie.

 

„Uprowadzenie księcia Margaryny”

Jeszcze jedno spotkanie, gdy wydawało się, że to ostatnie już dawno za nami, musi mieć szczególny charakter. Wśród czytelniczych emocji dominuje zaskoczenie. Zwłaszcza, gdy tekst sam w sobie jest oryginalny, a do tego ciekawie zaprezentowany, jak to ma miejsce w tym przypadku. Opis rozmowy Marka Twaina i Philipa Steada brzmi całkiem wiarygodnie i niejeden czytelnik może uwierzyć, że naprawdę spędzili oni leniwe popołudnie dyskutując przy herbacie o przygodach Johnny’ego. A przecież dzieli ich cały wiek! Steadowi udało się jednak opracować pozostawione przez Twaina notatki w taki sposób, że powstała z nich zgrabna opowieść z gawędziarską nieco narracją, sporą dawką poczucia humoru i metaforycznym przesłaniem. Co ważne, jak to bywa w przypadku dobrych metafor, pole interpretacji jest tu dość szerokie.

Zresztą nawet w swej podstawowej wersji baśń wciąga i urzeka. Opowiada o biednym chłopcu, zmuszonym do oddania jedynej przyjaciółki – kury nazywanej Zaraza i Głód – oraz o księciu nikczemnego wzrostu, który wymusił na poddanych przebywanie w nieustannym pochyleniu. Jak piszą autorzy: tak naprawdę wyprostowane były tylko dzieci. I zwierzęta. Pewnie dlatego Johnny’emu łatwiej udało się znaleźć wspólny język z tymi ostatnimi niż z ludźmi… I to z nimi właśnie przystąpił do wykonania przerastającej wielu poddanych króla misji: odnalezienia zaginionego księcia Margaryna. Ale choć „uprowadzony” książę jest tu bohaterem tytułowym, jego zniknięcie (oraz sama postać) nie wydaje się zagadnieniem kluczowym. Na szczęście! Bowiem jak w swej wzruszająco-zabawnej opowieści udowadnia duet* Twain-Stead : inne sprawy o wiele bardziej zasługują na uwagę i refleksję.

* a właściwie trio, bo klimatyczne ilustracje Erin Stead znakomicie wpisują się w nastrój historii

 

„Aksamitny królik”

Podobno jest on równie obecny w kulturze, jak „Mały Książę” i „Kubuś Puchatek”. Być może, choć w Polsce dotychczas nie należał raczej do kultowych czy choćby szczególnie popularnych postaci. A czy powinien?

Aksamitny królik Margery Williams to – w swej pierwszej warstwie – prosta opowieść o pluszaku, który pomieszkuje w dziecięcym pokoju – raz w szafie z zabawkami, raz porzucony na podłodze. Ma też swoje pięć minut, kiedy staje się ulubieńcem małego chłopca i nieodłącznym towarzyszem jego zabaw, spacerów, snu. Jest przy nim także w czasie choroby, przynosząc ukojenie, gdy jego drobne ciało było tak rozpalone, że aż parzyło Królika, którego Chłopiec wciąż trzymał w objęciach.

Rzadko się jednak zdarza, by pluszowi ulubieńcy towarzyszyli nam przez całe życie. W końcu zostają zniszczeni (choćby w wyniku ciągłego przytulania) lub zapomniani.

Jak ludzie.

Aksamitny królik opowiada więc o przyjaźni, miłości, byciu prawdziwym, starości, a także – a może przede wszystkim – o śmierci.

O śmierci z perspektywy pluszowego królika?!

A dlaczego nie? Czyż wszystko, do czego zmierzamy, wszystko, co przeżywamy, nie rozpoczyna się właśnie w dziecięcym pokoju?

 

„Przejścia nie ma”

Do klasyki trudno zaliczyć stosunkowo nową książkę Isabel Minhos Martins oraz Bernarda P. Rarvacho, której portugalski oryginał ukazał się zaledwie 3 lata temu. Chyba że za klasyczny uznamy poruszany przez nią temat – pragnienie przejścia do historii, dyktaturę, bunt. Z łatwością można tu jednak dostrzec drugie dno opowieści. Opowieści głównie obrazkowo-komiksowej, ale też od początku do końca oryginalnej i dość zaskakującej. Choćby dlatego, że sporo tu całkiem białych stron (które trzeba uznać raczej za znaczącą część opowieści, a nie marnotrawstwo), przedstawiona na kolejnych rozkładówkach historia jest dość dynamiczna i – co najciekawsze – jej bohaterowie są świadomi swej literackości.

Trzeba przy tym zauważyć, że choć charakterystyczne postacie nie wzbudzają estetycznych zachwytów, są dość karykaturalne, to ich wygląd, a przede wszystkim nochale (napisać „nosy” byłoby nieścisłością) mogą wywoływać rozbawienie i pomagają nabrać dystansu do przedstawionej fabuły. Dzięki temu łatwiej otworzyć się na jej metaforyczny sens i pomyśleć o tych, którzy za wszelką cenę chcą przejść do Historii.

I o tych, którzy przechodzą do niej mimochodem.

 

Pierwszą część tekstu można przeczytać tutaj:

Nie tylko pod choinkę (nowości listopadowe)

Dlaczego są ważne? Bo pojawiają się w tym szczególnym, choinkowo-mikołajowym czasie, zajmując od razu poczesne miejsce na odświętnie przystrojonych, księgarskich półkach. Czy listopadowe nowości będą trafionymi prezentami? Jak to zwykle z podarunkami bywa – zależy dla kogo.

0 komentarzy

Warto też przypomnieć sobie wcześniejsze premiery:

Niespodzianki! Październikowych premier ciąg dalszy

Rolnicy z obfitych plonów cieszą się głównie latem. Miłośnicy nowalijek – wiosną. Za to dla czytelników jednym z najbardziej urodzajnych okresów jest jesień. Zgodnie z zapowiedzią prezentujemy dalszą część październikowych premier. Po Wyczekiwanych przyszła pora na nowości – Niespodzianki.

4 komentarze

Wyczekiwane! Październikowe premiery

Dwa miesiące temu pisałam o sezonie ogórkowym. Tymczasem tak naprawdę była to raczej cisza przed burzą. Przed istną nawałnicą ciekawych pomysłów i ulewą dobrych książek, jakie pojawiły się na rynku wraz z jesiennymi deszczami. Spośród październikowych premier trudno wybrać zaledwie kilka. Wydawnictwa, zwłaszcza te uczestniczące w krakowskich Targach Książki, zgotowały czytelnikom prawdziwą ucztę. By zachęcićWięcej oWyczekiwane! Październikowe premiery[…]

3 komentarze

2 thoughts on “Klasyka nie tylko na święta”

  1. Dziękuję za polecenie „Aksamitnego Królika”. Mój syn czasem kiedy jest smutny mówi mi, że chciałby mieć książkę o króliku. Myślę, że ta będzie idealna.

    1. Mam nadzieję, że „Aksamitny Królik” się Państwu spodoba 🙂 Swoją drogą ciekawe, dlaczego Pani synowi smutek kojarzy się akurat z królikiem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *