Teraz…

Teraz…


Rok pierwszego wydania: 2016.

Trudno mi się z tym pogodzić.

Bo sześć lat temu opisane w książce wydarzenia, były wprawdzie świeżą, ale jednak historią. A dziś? Znowu stają się teraźniejszością? I to o coraz większym zasięgu…

Ruiny dawnego życia przygniatają, kanonady zła powodują głębokie rany, bomby strachu rozrywają poczucie bezpieczeństwa. Wszystko się wali. Jak spod ostrzału przemocy ocalić dziecko?

Próbują tego dokonać rodzice Romka, Mikołaja i Natalki – bohaterów książki „Teraz tu jest nasz dom”. Najpierw chcą chronić dzieci przed swoim lękiem, przed złymi wiadomościami. Potem przed bombardowaniami. I głodem. Przed czołgami, które wjeżdżają do miasta. Robią wszystko, co mogą – z wielką determinacją i odwagą.

Otrzymują też ogromne wsparcie – od tych, co pomagają w ucieczce z Doniecka, od pracowników ośrodka dla uchodźców na Mazurach, a wreszcie od Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, która użycza im mieszkania. Zyskują nowy dom.

Odwaga i wsparcie umożliwiają nowy start. Ale nie da się całkowicie zresetować przeszłości. Jej ślady pozostają. Dlatego ci, co chcą towarzyszyć i pomagać – a są wśród nich także dzieci! – muszą choć trochę zajrzeć w głąb. By zrozumieć.

Dlatego moim zdaniem obecnie „Teraz tu jest nasz dom” to jedna z lektur obowiązkowych. Koniecznych! Zwłaszcza dla nauczycieli i dzieci, które niebawem spotkają w swoich klasach małych Ukraińców, dźwigających pod powiekami obrazy, jakich nigdy nie powinno tam być.

Co zrobić, by pomimo ciężaru wspomnień i doznania niezliczonych strat, mogli spokojnie żyć? Książka Barbary Gawryluk to konkretne wsparcie w szukaniu pomocnych słów, gestów, działań. To pewien drogowskaz – potrzebny, by wyruszyć w dobrą stronę, nawet jeżeli początek będzie bardzo trudny.

 

Może zainteresują Cię również:

Słowo i kamień

Są autorzy, którzy trafiają prosto do naszych serc. Dlatego tym razem krótko – bez zbędnych słów.

0 komentarzy

Zniknięcie

Dlaczego mama ciągle płacze? Zawsze była tak wesołą osobą, a odkąd babci nie ma – nic, tylko płacze i płacze. Bohaterce bardzo brakuje uśmiechu mamy. Zabaw z nią. Jest nudno, gdy mama tylko patrzy przez okno! Nie chce z nią rozmawiać,  nawet nie zwraca uwagi, gdy dziewczynka robi rzeczy, których nie wolno – na przykładWięcej oZniknięcie[…]

0 komentarzy

Niedokończona…

Dlaczego Pepe nie dokończyła swojej historii? Czemu Lala nigdy nie poznała jej finału?

0 komentarzy

Ludzie o „hebanowych sercach”

Seria Wojny dorosłych – historie dzieci od początku poruszała. Mimo delikatności autorów kolejne tomy dotykały najwrażliwszych strun serca, budziły niepokój, przerażały… Może nawet wydawały się nieodpowiednie dla dzieci? Bo przecież wolelibyśmy oszczędzić im wojennych krajobrazów. A przede wszystkim – świadomości, jak daleko może sięgnąć ludzkie okrucieństwo. Ale równocześnie te pierwsze tomy serii były w pewnym sensie…Więcej oLudzie o „hebanowych sercach”[…]

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *